FANDOM


Na wstępie nie będę wykładać cukru w kostkach "oh moja ty najdroższa najkochańsza najpiękniejsza najlepszego dla ciebie"  wiecie doskonale, że do składania życzeń podchodzę jak pies do jeża *i nie mówię tu o SD*.

Tak więc, będzie płakania, będą smęty, będzie nieco emoszenia i narzekania....w końcu pisze to Shin, a któżby inny~?

Lisu, prawda jest taka, że nie zawsze nam się układało i układa; na początku mojego trollowania jeszcze na WikiSF kiedy jeszcze Familia nie istniała lub była przegrupkowana i nikt sobie nawzajem nie ufał....już wtedy czułam, że będziemy się dogadywać jak ten pies z kotem. Lacie mi nagadywała, że mnie nie lubisz i wgl. Ale mimo to zaparłam sie zostałam...i dożyłam czasów, kiedy jesteśmy wszyscy razem: ja, ty, Martis, Koper czy Kubi....wszyscy razem jako jedna, wielka i różna niczym Pokolenie Cudaków Power Rangersi Familia. Każdy z nas ma swój charakter, zainteresowania i tak dalej~ Ja jestem typem leniwca, który sam się musi zabrać za coś by to miało efekt, a latanie za mną i poganianie z kijem daje efekt odwrotny do zamierzonego. Nie ukrywam, jestem jaka jestem, momentami mój styl bytu i osobowość niejednego mogą doprowadzać do szewskiej pasji no ale rodziny się nie wybiera ne? xD

Ty Lisałko natomiast jesteś moją alternatywą- jesteś uczynna, pracowita, jak coś ma być zrobione to w czasie, dobrze i amen. Co prawda masz w sobie duszę hejtera i nie raz jeszcze pewnie ugotujesz mentusy *spojrzenie na Ryu*, ale mimo wszystko. Przyznaję bez bicia. CHOLERNIE MNIE DENERWOWAŁAŚ. Zawsze jak się pojawiałaś na czacie coś wewnętrznie mi działało na wkurwa...w końcu zrozumiałam co...moja chora zazdrość. Tak, kochani, zazdrość, że nie mogę być tak pracowita jak ty. Zazdrość, że co zaczynasz, to kończysz, że wszystko musi być zrobione w czasie i perfect. Ja choćbym nie wiem jak pracowała nad sobą, nigdy taka nie będę i nadal Ci tych cech zazdroszczę...ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Od czasu naszej kłótni wiele zrozumiałam. Zrozumiałam, jak bardzo się zmieniłam przez ten rok z wami...I zrozumiałam również, że naprawdę cieszę się, że mogę mieć w Tobie taką jakby sis, sprzymierzeńca, przyjaciela, członka naszej Familii. Tak więc, Lisu, chciałam Ci bardzo podziękować, po prostu za to, że jesteś i przeprosić na zapas, bo wiem, że jeszcze nie raz będziesz mnie wyklinać w myślach XD~


Wiem, że momentami moje arty się nadają jedynie jako przedmiot hejtów i mogę je co najwyżej wsadzić Lordowi sobie w dupę. Czasami jak rysuję dla siebie, mam po prostu ochotę wypieprzyć wszystko przez okno, legnąć się na wyrku i płakać jaka to ja jestem beznadziejna i że nigdy wiecej nie tknę się rysowania. Ale jak widać, walczę z tą moją słabą stroną i w każdej wolnej chwili staram się szlifować swój warsztat. Prawda, czasami się "wypalam", wtedy nie robię nic, bo z góry wiem, że to sknocę i tylko stracę czas, zapał i chęci do dalszego działania, a porażki powoli przestają mnie już motywować. 90% swoich prac nie kończę, wiec tak naprawdę każda skończona praca, jest unikatem i takim jakby małym sukcesem- sukcesem, że ją w ogóle skończyłam....

Ale mniejsza o mnie. Jak już tłukłam jak 10 przykazań, gdy rysuję dla kogoś, staram się zrobić to jak najlepiej i nigdy nie rysuję czegoś, co mi niespecjalnie wychodzi. Na prezentach również nigdy nie testuję nowych styli kolorowania czy rysunku....Ale dzisiaj możecie mnie bić po łapskach, bo złamałam drugą Świętą niczym BanNożyczki zasadę mojego credo. Na prezencie patentowałam coś nowego....I powiem szczerze, że jeszcze nigdy pierwsze podejście *pierwszy raz XDDD* nie wyszło mi tak zajebiście jak teraz.

ale ja znowu o mnie.....starzeję się, zaczynam smęcić i gadać jakbym już miała się składać do grobu~

Tak więc Lisuchin, teraz powiem tak jak byście myśleli, że Shin by napisała:

Wszystkiego najlepszego, mam nadzieję, że obrazek choć trochę Ci się spodoba QwQ~ I MAM NADZIEJĘ, ŻE KIEDYŚ MNIE JEDNAK PRZYTULISZ >o<

Tak nie mogłam narysować dziewczyny, bo bym to spieprzyła jeszcze bardziej QoQ PRZEPRASZAAAAM~

Lisa